» Interweniujemy w przypadkach okrucieństwa wobec zwierząt

» Ratujemy i znajdujemy nowe domy dla psów i kotów

» Prowadzimy działania związane z ochroną zwierząt gospodarskich oraz działalność edukacyjną

» POMÓZ NAM POMAGAĆ - nasz numer konta:
79 1600 1462 0008 6657 5050 6001

Ogólnopolskie Towarzystwo Ochrony Zwierząt "Animals"
Inspektorat w Braniewie
ul. Katedralna 9, 14-500 Braniewo

Ogólnopolskie Towarzystwo Ochrony Zwierząt OTOZ Animals
inspektorat w Braniewie


ul. Katedralna 9
14-500 Braniewo



tel: 781 015 201
tel: 514 839 198
gg: 13876099
e-mai: m.hynko@otoz.pl


Czynne:
Pon. - Pt: 1000 - 1600


BNP PARIBAS
Oddział Braniewo
79 1600 1462 0008 6657 5050 6001


Jesteśmy organizacją pożytku publicznego- OPP uprawnioną do otrzymywania 1% podatku.
Nasz numer wpisu do Krajowego Rejestru Sądowego: 0000069730


www.braniewo-otoz.strefa.pl

Interwencje



Co myślą ludzie, którzy oddają starego psa do schroniska? Że będą szczęśliwsi, gdy pozbędą się niepotrzebnej rzeczy? Bo czym dla nich jest pies, jeśli nie rzeczą? Chyba nie jest dla nich członkiem rodziny, przyjacielem, kimś ważnym?
Jakie to okrutne!
Dzisiaj zabraliśmy z wioski na terenie gminy Braniewo do schroniska w Tczewie takiego właśnie psa. To nie jest rzecz! To 13-letni Hektor, który ufnie szedł do naszego samochodu, prowadzony na smyczy przez człowieka, którego znał całe swoje psie życie. Jego "przyjaciel" poszedł, nawet nie obejrzał się za Hektorem. Nikt go nie pożegnał. Cieszyli się, że pozbyli się kłopotu. Powiedzieliśmy tym ludziom, że robią psu straszną krzywdę. Nie odpowiedzieli nam.
Nie słyszeli, jak przez całą drogę, przez ponad dwie godziny Hektor wył, skamlał, żalił się. Czuliśmy w jego głosie przerażenie, ból, rozpacz. Nie jesteśmy w stanie opisać jego cierpienia. Bardzo żałuję, że właściciel i opiekun psa nigdy tego nie usłyszą, może zrozumieliby co zrobili.
Jakie szanse ma w schronisku stary pies, gdy obok ma konkurencję w postaci kilkuset młodych psów?
Czemu zabraliśmy Hektora?
Jego właściciel wyjechał z kraju 10 lat temu. Psa pozostawił pod opieką ojca. Ojciec nie zajmował się Hektorem. Robił to dziadek. Kiedy dziadek umarł, psa dokarmiała ciocia i sąsiedzi, wszyscy z tej samej wioski. Ojciec właściciela psa, prawowity opiekun Hektora znalazł pracę w Gdańsku, tam zamieszkał. Nie było go podczas naszych dwóch wizyt w wiosce. Ale była rodzina mieszkająca w tym samym budynku. Nie chcieli dłużej karmić psa, który traktował ich, jak swoich przyjaciół.
Tyle osób, babcia, ciocia, ojciec, kuzyni - ani jedna z tych osób nie dała staremu psu szansy na godziwe życie.

© Ogólnopolskie Towarzystwo Ochrony Zwierząt OTOZ "Animals" inspektorat w Braniewie.